Jerzy Beniamin Zimny - Dziennik

zapach stearyny i skrzypce

Cmentarz, drugie miasto z alejkami, ponumerowane jakby dzielnice- kwatery. Groby- miejsca spoczynku. Listopad ciepły jak kwiecień, liście- więcej zielonych. Ludzie odziani wiosennie. Poznań podziemny. Tutaj, dzisiaj jak w katakumbach krążę w poszukiwaniu przeszłości. I znajduję. To co już się w pamięci nie mieści. Tyle zdarzeń jak choroba przewlekłych, dużo przypadkowych a bolesnych, więcej kierowanych Palcem Bożym. Filozofia- nauka mądrości. W ostatnim rzędzie kroczy w naszej rzeczywistości. Zapominamy, że wszystko płynie, nie pamiętamy, że nic nie jest wiecznie. Odrzucamy myśl, że to co innemu, nam zdarzyć się może. Nawet jutro. Los nie jest ślepy, wybór nie może być przypadkowy, podobnie jest z wiarą. Nikt jej nie daje, nikt nie nakazuje, nie żąda wyboru ponieważ nie jest materią ani innym przedmiotem. Nawet jeśli człowiek wątpi w cokolwiek, ona się zjawia w najbardziej dramatycznych momentach. Wierzę bo chcę, bo nie wątpię. A tolerancja powinna pomagać jednym i drugim. Bez tolerancji nie ma miłości, niczego. Warto o tym pamiętać.
JBZ
  • 01 listopada 2011, 19:46:18
  • Podoba się: 2
  • Komentarze: 3

Podoba się (2)

Komentarze (3)

  • Hmm...nie potrafię nic tu dodać.A może zwyczajnie nic już w tym teście nie brakuje.Dodam tyle- proza poetycka :)

  • pisane wprost na stronkę. refleksja dnia.
    JBZ

  • pisane wprost na stronkę. refleksja dnia.
    JBZ

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

po świętach

I po świętach, zbiorowej pigułce stanów i uniesień, także materii za złote jeszcze nasze. Co dalej z aurą wielu stref
społecznych. Doświadczenie dowodzi przyduchy, nie zmienia ona wystroju ani struktury przedmiotu. Bywa niezmienna więc trudno ją zidentyfikować. Poeci nie słudzy, a powinni służyć.
Tyle o tym, co za oknem.
W moim pokoju świąteczny kurz, po pierwszej kawie zgaga, druga nie poprawi nastroju. Deszcz zaczął od kapuśniaku, niebawem grochem dołoży i z koszenia trawy w ogrodzie- nici.
z nich do kłębka pozostałych spraw, a te zawsze na potem.
Wnuczce dostała się Granica na pisemnym z matury. Mówi, że
nie lubi porównywać utworów poetyckich. Nie dziwię się.
Połowa Polski biała, połowa zielona. Ja w tej połowie zielonej, chociaż jeszcze trochę bieli na jabłoni. Spóźniona goni brzoskwinie. Cis je rozdziela skutecznie,
tamaryszek jak zawsze o tej porze roku- udaje wrzosy, jedyne którym zima nie odebrała wigoru. W krzyżach czuję
nocny chłód. Przez otwarte okno nic więcej nie weszło, chociaż sen wygrzebał z pokładów niepamięci- dziewczynę.
Szła spotkać kruczego poetę z III b. Był maj nad Odrą,
po zejściu kry. Coś jeszcze płynęło w jej oczach, tajemne.
JBZ

  • 04 maja 2011, 14:51:00
  • Podoba się: 1
  • Komentarze: 1

Podoba się (1)

Komentarze (1)

  • koncowka, cudna:
    "Coś jeszcze płynęło w jej oczach, tajemne."
    :))))))))

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Niedziela Wielkanocna

Po mszy św. tradycyjnie, cmentarz Górczyński. Najpierw grób córki- w maju minie 27 lat od pochówku. Nieco dalej, rodzinny grób Łucji Danielewskiej, jej prochy spoczywają obok rodziców i syna. Autorka Antyfon, tłumaczka z serbskiego i chorwackiego, poetka, związana w młodości z Kazimierą Iłłakowiczówną. Główną aleją wracam w kierunku głównej bramy.
W narożnej kwaterze spoczywają rodzice Witka Różańskiego.
Do dziś mam w pamięci historię tego nagrobka. W połowie lat osiemdziesiątych, latem spotkaliśmy się na ulicy. Witek
o tym co się wydarzyło, kto u niego był, komu coś wyszło,
kto dostał po uszach. Rozmowa zeszła na temat grobów, chwastów, i zasychającej gleby na mogiłach. Trza by postawić choć lastriko, mówię. Witek kręci głową- długo trzeba czekać, a ja już nie mogę patrzeć na glebę.
Pracowałem wtedy w kamieniarce, w dwa tygodnie nagrobek był gotowy, napis wykułem własnoręcznie, dodatkowo do obelisku, dostawiliśmy pokaźny krzyż, dodając także napis informujący, że tu spoczywa Powstaniec Wielkopolski.
Reakcja Witka była iście poetycka, w tłoku przed cmentarzem, nie zważając na społeczność rzucił dziękczynną wiąchę w swoim stylu. Potem wypiliśmy piwo rozważając zagadnienie własnego pochówku.
W latach osiemdziesiątych zajmowałem się liternictwem, płaskorzeźbą, wszystkim co można zrobić z kamienia. Moje napisy zdobią tablice pamiątkowe, poświęcone znanym Wielkopolanom, widnieją na obeliskach w Wiedniu, Berlinie. Wykuwane w języku hebrajskim, wczesny i późny gotyk, także cyrylica. Jak dotąd wiersza nie uwieczniłem w kamieniu, poza cytatami z biblii, i takie tam zachcianki wdów, i innych potomków umarlaków.
JBZ.
  • 24 kwietnia 2011, 15:09:46
  • Podoba się: 6
  • Komentarze: 4

Komentarze (4)

  • Co za spacer Jerzy!Zaskoczyło mnie,że Wincenty Różański nie został pochowany do grobu rodzinnego.Iłłakowiczówną i Danielewską bardzo ceniłem.To dzięki Ille Poznań zapisał się trwale w historii polskiej literatury ."Rozstrzelano moje serce w Poznaniu" to najważniejsza fraza w powojennej twórczości Iłłakowiczówny. Wielka.

  • Witek, leży w Alei Zasłużonych na Miłostowie.
    JBZ.

  • pod wrazeniem....

  • Podoba się. Bardzo.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się