"Vermeer aby nie ujrzeć czegoś więcej"

Autor: Jerzy Beniamin Zimny, Gatunek: Poezja, Dodano: 30 stycznia 2013, 14:11:23

 

Kulki rtęci rozbiegły się po pokoju, potomstwo

frazy o miłości, owoc wynurzeń z oglądu płótna

na którym nie ma twarzy, ale jest bulwar zachodzącego

słońca. Stanęło u wezgłowia i złożyło odcisk

 

złocisty z krwi baribala. Jestem w gorączce jakby

w środku tego obrazu, na którym zaraz pojawi

się Vermeer, w dzień pogodny jak twarz, której nie

ma na płótnie, bo druga fraza jest pełna pokładów

 

kredy, cudnie powtarza muszelki, rozbraja armie

półprzewodników, idą dalsze frazy ciągną hymny.

Poległym metaforom pomoże rtęć rozlana z temperaturą

południa gdzie winnice kradną złote dukaty,

 

a miłość panoszy się jak wydra i znajduje rybę.

W ostatnim słowie staje ość, przerywa oddech.

 

31.01.2013

Komentarze (9)

  • pisanie do obrazów. niesamowita sprawa :)
    tekst bardzo przypadł mi do gustu, wrócę.

  • tak, nie ekfraza, dialog z wielkimi
    JBZ

  • Wyprzedza Pan czas.. :) Pozdrawiam!

  • mój czas stoi już w miejscu, dzisiaj napisałem to co miałem jutro napisać, a jutro napiszę i wstawię datę jak mi się pojawi z czymś kuszącym,
    JBZ

  • Soczyste. A po "idą dalsze frazy" powinien być przecinek?

  • Zaczerpnąłeś śmiało. Kulki rtęci i winnica to zaledwie preludium, tło, do obrazu, w którym, niczym na scenie malujesz słowem. Niesamowite.

  • * ech, przecinek oszalał - nie po "tło", a po "scenie"

  • bardzo, jak dla mnie

  • "a miłość panoszy się jak wydra i znajduje rybę.
    W ostatnim słowie staje ość, przerywa oddech." -super :))

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się