czarna róża w ustach młynarza

Autor: Jerzy Beniamin Zimny, Gatunek: Poezja, Dodano: 31 stycznia 2012, 21:09:37

Przenośne sny, zamiary na półce z konfiturami,

i gniew na wszystko, co się rusza, pełza.

 

Z charakterem moim zbratał się pająk

(ale bez sieci) I dziewica pchełka,

i karaluch kastrat. Aż w oczach ścian

wiruje lampa, cieszą się sztućce, 

a nie miały wieczerzy od lat. Po bajce;

mówi fruwające pierze z kaczki Barbie,

zjadł ją pies, a na poduszce sypia kot filolog.

 

Pchajcie mnie dalej w ciemno, róbcie żurawia

na śniegu- moje wiersze upiorne.  Z was

strach stojący na polu, kaszka manna,

biały kieł na ośle. Ze mną można zrobić

wszystko. Tylko nie pisać o tym na murze.

 

31.01.2012

Komentarze (7)

  • Ten wiersz składa się z bardzo ciekawych, niezwykłych przygód wszystkiego co się rusza, pełza. I nic to, ze autorowi w ostatniej zwrotce opadają ręce. To minie, a wiersz piękny

  • wpił się zębami w moje odczuwanie
    doskonały

  • Wczytałem się i odnalazłem, tym bardziej że mi nie obce takie stany. Upiorne.

  • Trafia do mnie w 100 procentach. I mnie tez nie obcy gniew, zwłaszcza na kleszcze...Świetny wiersz.

  • Panie Jerzy, chapeau bas! Piękny wiersz, świetnie poprowadzony. Przeczytałem z wielką przyjemnością i co najlepsze zobaczyłem to, co Pan chciał nam przekazać poprzez te słowa, obrazy. Absolutnie doskonały utwór.

    Pozdrawiam,
    Łukasz

  • Kaczka Barbie! Dobre!
    Podoba mi się bardzo druga strofa, w której Autor zwraca się do swoich "wierszy upiornych". A już szczególnie pointa.

    • A SM
    • 08 lutego 2012, 00:30:59

    bardzo fajny wiersz, najlepsza druga strofka...taki zmiennocieplny klimat
    jaki lubię:)

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się