czarna róża w ustach młynarza
Przenośne sny, zamiary na półce z konfiturami,
i gniew na wszystko, co się rusza, pełza.
Z charakterem moim zbratał się pająk
(ale bez sieci) I dziewica pchełka,
i karaluch kastrat. Aż w oczach ścian
wiruje lampa, cieszą się sztućce,
a nie miały wieczerzy od lat. Po bajce;
mówi fruwające pierze z kaczki Barbie,
zjadł ją pies, a na poduszce sypia kot filolog.
Pchajcie mnie dalej w ciemno, róbcie żurawia
na śniegu- moje wiersze upiorne. Z was
strach stojący na polu, kaszka manna,
biały kieł na ośle. Ze mną można zrobić
wszystko. Tylko nie pisać o tym na murze.
31.01.2012
Komentarze (7)
-
- Wanda Szczypiorska
- 31 stycznia 2012, 21:35:41
Ten wiersz składa się z bardzo ciekawych, niezwykłych przygód wszystkiego co się rusza, pełza. I nic to, ze autorowi w ostatniej zwrotce opadają ręce. To minie, a wiersz piękny
-
- Grażyna Koszewska
- 31 stycznia 2012, 21:39:14
wpił się zębami w moje odczuwanie
doskonały -
- ten który
- 31 stycznia 2012, 22:53:54
Wczytałem się i odnalazłem, tym bardziej że mi nie obce takie stany. Upiorne.
-
- Jarosław Trześniewski
- 31 stycznia 2012, 23:03:14
Trafia do mnie w 100 procentach. I mnie tez nie obcy gniew, zwłaszcza na kleszcze...Świetny wiersz.
-
- Łukasz Kuźniar
- 01 lutego 2012, 07:26:18
Panie Jerzy, chapeau bas! Piękny wiersz, świetnie poprowadzony. Przeczytałem z wielką przyjemnością i co najlepsze zobaczyłem to, co Pan chciał nam przekazać poprzez te słowa, obrazy. Absolutnie doskonały utwór.
Pozdrawiam,
Łukasz -
- Małgorzata Sochoń
- 01 lutego 2012, 10:25:42
Kaczka Barbie! Dobre!
Podoba mi się bardzo druga strofa, w której Autor zwraca się do swoich "wierszy upiornych". A już szczególnie pointa. -
- A SM
- 08 lutego 2012, 00:30:59
bardzo fajny wiersz, najlepsza druga strofka...taki zmiennocieplny klimat
jaki lubię:)