generacja

Autor: Jerzy Beniamin Zimny, Gatunek: Poezja, Dodano: 30 grudnia 2014, 23:21:57

 

Wiedziałem, że tak to się skończy, szliśmy drogą trzeciej

kategorii  odśnieżania, do miasta na piwo,księżyc

przeganiał chmury jak pasterz owce, z gwiazd  wiedziałem

że będzie gorąco. I było,przed północą,kiedy zamykano

knajpę, nie mieliśmy gospody, ani namiotu do snu, deszcz

spadł nagle i kilka butelek z okna domu w ślepej uliczce.

Była jak wąż bez głowy drgający konwulsyjnie, szkło

niczym  łuski na jego grzbiecie i krew jednego z nas. Padł

bez wydania jęku, a potem,potem to już wleczenie swoich

nóg, drogą trzeciej kolejności odśnieżania, z rowami

melioracyjnymi obok, w których ciekła woda z pól. Pól

podzielonych przez księżyc na pół, z prawej były czarne

na lewych biały koń galopował, chciałem go dosiąść

lecz był za szybki. Historia dobiegła końca w stodole

sen  twardy jak kromlechy, nasze ciała ułożył w krąg.

 

 

 

Komentarze (8)

  • wielkiej piękności

  • wiersz

    • ZiKo .
    • 31 grudnia 2014, 13:42:52

    Szczęśliwego Nowego Roku!

  • Dobrze móc znów przeczytać coś wartościowego.
    O przecinkach...cicho, sza.
    Pomyślności.

  • Dobrze móc znów przeczytać coś wartościowego.
    O przecinkach...cicho, sza.
    Pomyślności.

  • tekst ten niestety nie trafił do najnowszego tomiku, redaktor nie zaakceptował,
    JBZ

  • Bo pewnie nie wiedział, co to "kromlechy".:)

  • Redaktor nie zna albo nie rozumie Eliota, a Pan - i owszem. Dobra, współczesna wędrówka trzechkrolowa.
    Wszystkiego dobrego na nowych drogach.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się