linia numer dwa, szósta rano

Autor: Jerzy Beniamin Zimny, Gatunek: Poezja, Dodano: 19 czerwca 2012, 23:08:15

Dziewczyna codziennie rano zmierza Kosynierską
w kierunku Głogowskiej.  Z okna ją poznałem
dotknąłem w tramwaju, niby przypadkiem.
 
Odtąd wstaję rano punktualnie,
dokładniej się golę, smaruje kremem usta;
nie daj boże coś brudnego wypłynie
albo słowa się zbuntują i pomyjami chlusną.

Ale ja przecież nie Bursa ani inny buntownik.
Jak co piękne to chwalę
biorę za wzór i wrzucam do wiersza
Nawet po brudnej robocie, albo ciepłym
piwsku- potrafię się wyzwolić.

Kajdany to żadne, mimo że przyciasne.
Ale czując bliskość dziewczęcego ciała, 
modlę się o ciżbę, wieczne prasowanie.
a nawet tarlisko.  I w nim umieranie. 

 

(Jan Palony, czerwiec, 1983 r.)

Komentarze (10)

  • Oczy tej małej... :) Bene, in plus :)

  • potrafi Pan JBZ oj potrafi!

  • czy ja wiem? jeśli odetnę się od dzisiejszej poezji, wraca to na czym wyrosłem, i jest problem, wiersze Palonego wymagają szlifu ale są autentyczne, osobne.pozdrawiam.
    JBZ

  • Konsekwentnie i wiernie idziesz swoją poetycka scieżką Jerzy. Potrafisz! Klasa!

  • Zdarza mi się zbaczać, ale nic to.
    JBZ

  • Młodego Zimnego trzeba słuchać, dzięki, pozdrawiam.
    JBZ

  • Dobry wiersz, gdzieniegdzie mi się tylko słowa samoistnie przestawiają w nieco innym szyku :)

  • Całość - tak, ale ostatni rym mi nie leży. Absolutnie okropny anie/anie :/

  • co innego prasować a co innego umierać, semantyka decyduje, przykład...miłowanie, kochanie, całowanie, pieszczenie...wtedy tzw powtórka, zamierzony rym, ot co.
    JBZ

  • Jeśli zamierzony, znaczy, musi zostać.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się