nocny dyżur

Autor: Jerzy Beniamin Zimny, Gatunek: Poezja, Dodano: 25 stycznia 2012, 13:23:15

 

                                      pamięci Ireny Jarockiej

 

Nie będzie to wiersz o poligonie w Żaganiu,

ani o nocnym dyżurze telefonisty, kiedy

prosiłaś o połączenie z Warszawą, na które 

czekać trzeba było wieczność. Nie bedą tu wersy

z podkładem muzycznym, i nie pojawi się

Flotylla z Gdyni, nie będzie estrady, byle muszli,

zwłoki w odpowiedzi z Warszawy. Będzie pokłon

analogowy, bedzie piasek z Wisły, rozsypany

nad Odrą w Opolu, podróż za ocean, nie tak

oczywista jak obecność Orła w Chicago. Piszę

i do mnie to nie dociera, próbuję otworzyć usta

aby zanucić choć jedną z Twoich piosenek.

Głos nie może przebić się przez parasolki 

z Cherbourga, otwarte jak tulipany czerwone.

 

24.02.2012

Komentarze (9)

  • Piękny hołd.

  • Nic nie może przecież wiecznie trwać
    Co zesłał los trzeba będzie stracić

  • Jak dla mnie trochę za dużo ślepych uliczek w różne strony. Wiem, że pod względem formalnym wiersz jest bez zarzutu, tylko że ja czytając poszukuję porozumienia z autorem, a nie gonitwy za jego wyobraźnią

  • Pani Wando wyobraźnia? Nie, tropy rzeczywiste, wszystkie tutaj pomieszczone,
    począwszy od 1966 roku, jak w życiorysie szanowana Pani.
    JBZ

  • No to gonitwwy za życiorysem, panie Jerzy. Przecież nie mam o nim zielonego pojęcia

  • Ja chyba jestem porąbany, ale (czy to, co powiem jest czy nie jest niedorzeczne) ja widzę wiele (nie tylko charakterystyczne początki) pokrewieństw tego wiersza z ostatnim wierszem Jarka – „Sonata węgierska”.

  • Panie Jerzy, piękny wiersz. Porusza.

  • Ciarki mi przeszły Jerzy. Wiersz na jednym oddechu.A we mnie tkwią niebieskie połoniny (bodajże Wojtka Belona )śpiewane przeż śp. Irenę Jarocką i jej słodki alt...

  • Słucham jej piosenek, przypominam sobie...ech, jak smutno :(

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się