Piosenka uzależnionych

Autor: Jerzy Beniamin Zimny, Gatunek: Poezja, Dodano: 08 maja 2013, 21:01:12

 

Facet nadziany nikotyną dosiadł do mojego

stolika, grali tango zgrzebne z werwą

samego diabła, może jego syna z kurwy, może

nawet dwóch bękartów. Było mi smutno patrzeć

na kobiety, siedziały jak czaple po deszczu

obok wejścia do toalety. Było dymowo, było

 

czarno od much. Raz się żyje trepie cholerny,

idź, bierz w łapy półtusze za gardło, taniec

żądny krwi, nie na darmo żyjesz psubracie,

psu podobny z węchem i pazurem, ogon masz

jak szlauch więc wal w ten kurz, w to tarło.

 

I poszedłem zadżumiony wewnętrznym alarmem

długo niosły nogi, aż się palce starły

potem drżały szyby i wirowały lampy, bój

to był ostatni a nie było ofiar, tylko dwie

wniebowzięte śpiewały gorzkie żale w parku

 

08.05.2013

Komentarze (7)

  • He he, fajna groteska, bardzo współczesna, z elementami nostalgii za dawnymi czasami :))

  • dawniej, to pryszcz wobec tego co obecnie się dzieje. w tym temacie, zero ograniczeń, temat zawsze aktualny.
    JBZ

  • Z pazurem. Super.

    • ZiKo .
    • 09 maja 2013, 08:23:06

    raczej z kopytkiem ;)

  • Taki trochę Pilot: Cierpki, oboki, nice.

  • trudno mi to zaśpiewać, tekst mocno nasycony
    sugestywny, z dystansem
    pan, panie Jerzy, wraca z tych wypadów i wyjść

  • Tak sobie wracam do tego tekstu, bo jego klimat jest fantastyczny.

    Aż by się chciało, żeby ktoś w formie jakiejś takiej kilkuminutówki nakręcił te wszystkie obrazy, które człowiekowi się objawiają przy czytaniu.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się