W drodze do krainy wiecznych łowów

Autor: Jerzy Beniamin Zimny, Gatunek: Poezja, Dodano: 20 marca 2013, 16:02:51

 

Od czego zacząć, od kija lub kamienia na drodze

do miasta. Idzie o przyszłość świetlaną

o przystań na zawsze, cud natury sprawia

że siadam na rowie i przestaję błądzić.

 

Jadą samochody każdy z rury znaczy swój zapłon

jastrząb wisi w powietrzu nic nie wypatrzył

traktor na polu zmęczony kasła, cud natury

kamień na ostrzu lemiesza, tępa perspektywa

 

samochodów, jastrzębia i traktorzysty. Tępy

wzrok słońca na łące tnie stokrotki, kaleczy

skrzypy, zmierza w kierunku potoku, tam się

wykąpie i wejdzie do lasu. Zapoluje na dziki

 

tak się zagoni aż do wieczora, że zacznie krwawić

nad lasem. Wtedy poderwę się z rowu, wtedy

kij podniosę i kamień. Symbole przetrwania.

 

11.02.2013

 

 

Komentarze (8)

  • dziękuję

  • Utopijna perspektywa. "Symbole przetrwania" z którymi dziś już nie możemy przetrwać, to jest i przykre i denerwujące. Z drugiej strony, wizja takiej przyszłości uspokaja psychicznie, mnie tak.

  • O kurdę, Panie Jerzy ja przepraszam, a Pan wybaczy...ale, ale, ale zakochałem się w tym wierszu! :) to jest wiersz i ja go- w dodatku- pozwolę sobie udostępnić :)

  • (Moja facjata się pojawiła:)

  • co za wiersz!

  • Niezły, niezły

  • wejdzie (słońce) do lasu, ale dalej krwawi już nad nad lasem. coś mi zgrzyta tutaj, ale tylko troszeczkę. symbolika kamienia/kija w dyszkę. nawet się zastanawiam, czy to dookreślenie potrzebne, ale to imho. pzdr.

    • N. F.
    • 20 marca 2013, 19:19:08

    Bardzo dobre.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się